Aktualności

Kobe Bryant: życie i sneakersy

Fenomen sneakersów Kobe Bryanta i zarobki kolekcjonerów po jego śmierci

Czy wiecie co stało się z obszernym rynkiem towarów sygnowanych imieniem Kobego Bryanta po jego śmierci? Minął już niemal miesiąc od śmierci gwiazdy koszykówki i możemy z dystansu spojrzeć chłodno na to, jak zmieniła się sneakersowa gra po tej niewyobrażalnej tragedii.

Szaleństwo po śmierci gwiazdy NBA

Ludzie zaczęli zarabiać na postaci Kobego Bryanta już kilka godzin po tym, jak zmarł on w katastrofie helikoptera. Po południu 26 stycznia legenda koszykówki zginęła wraz z córką Gianną i siedmioma innymi osobami w katastrofie helikoptera. Kiedy amerykańska telewizja podała pierwszą wiadomość o śmierci Bryanta, przyjaciele i fani naturalnie opłakiwali legendę NBA. Tymczasem obok ich łez, niemal natychmiast rynek artykułów z podpisem Kobe Bryant, począwszy od klasycznych tenisówek po koszykarskie koszulki, gwałtownie się obudził.

Przykład? 26 stycznia model butów Kobe 4 Protro w rozmiarze 9, w kolorystyce Los Angeles Lakers został sprzedany za 945 dolarów na giełdzie StockX, podczas gdy dzień wcześniej te buty sportowe męskie były sprzedawane za 190 dolarów w sprzedaży detalicznej.

Nie myślcie jednak, że tylko sneakerheadzi próbowali zarobić krocie na tym smutnym wydarzeniu. Otóż 28 stycznia, podczas wiecu Donalda Trumpa w Wildwood w stanie New Jersey można było dostrzec ludzi noszących i sprzedających koszulki, na których Baby Yoda nosi czapkę z napisami nawiązującymi do gwiazdora oraz gadżety z tekstami „Mamba Out” (nawiązującymi do pseudonimu Bryanta) i inne pamiątkowe koszulki z podobizną Kobe.

Ten kto niedawno miał okazję być w Stanach z pewnością widział koszulki z twarzami Kobe i Gianny na sprzedaż na rogach ulic i na środkach dróg w dużych miastach. W kilka tygodni po katastrofie były one na sprzedaż przed meczem Sixers w Philly i przed meczem hokeja drużyny Islanders na Brooklynie. Sklepy internetowe masowo sprzedają gadżety i ciuchu w stylu inspirowanym Kobe. W Los Angeles sprzedawcy sprzedają zaś pamiątkowe rzeczy z podobizną Kobego Bryanta wzdłuż Figueroa Street w pobliżu areny Lakers.

Pojawił się jednak także szereg legalnych towarów związanych z koszykarzem. Marka Nike sprzedała online towary Bryanta i nie uzupełniła zasobów, choć ponoć niektóre sneakersy Bryanta są nadal dostępne w sklepach Nike, lecz pewnie próżno ich już teraz szukać.

Niestety nikogo nie dziwi fakt, że sprzedawcy na maksa wykorzystują tę przykrą sytuację i próbują zbić krocie na tragedii. Jak już wspomnieliśmy para butów Kobe 4 Protro Undefeated kosztująca normalnie 190 $, została sprzedana za prawie 1000 $ w kilka minut po fatalnej śmierci, podczas gdy inne pary tego modelu były sprzedawane za 201 do 205 $ jeszcze sześć dni wcześniej. Oczywiście nie jest jasne, jak bardzo sprzedaż ta była napędzana przez fanów Bryanta kupujących pamiątkowe towary, a ile czystą spekulacją na rynku sneakersów, ale towary Bryanta były gorącym towarem przez wiele dni po zdarzeniu. Jeden z YouTuberów, który tworzy filmy na temat odsprzedaży butów sportowych, Cody Thrive, napisał poruszający wpis na Instagramie, określając tę sytuację zarówno jako „najszybszy skok cen”, jak i jednocześnie „ najsmutniejszy skok cen”, jaki kiedykolwiek widział.

Odsprzedaż kicksów za wielokrotność ich standardowej ceny została jednak szybko skrytykowana. Aby zdusić głosy krytyków, serwis odsprzedaży StockX ogłosił, że przekaże dochody ze sprzedaży towarów Kobego, sprzedane w tydzień po jego śmierci, na cele charytatywne dla rodziny Bryantów. Co więcej, niektóre butiki ze sneakersami postanowiły nie przyjmować butów Kobego lub ściągnęły je z półek po jego śmierci. Inne sklepy z kicksami pisały zaś takie rzeczy, jak „RIP # 8 # 24” – czyli  dwie liczby, które Bryant nosił podczas swojej kariery – na butach Kobego, próbując zwiększyć ich wartość przy odsprzedaży (seriously?).

Święty Kobe?

Wizerunek Bryanta nie był zawsze krystaliczny. Koszykarz ten został oskarżony o gwałt w 2003 roku, jednak mimo to niezaprzeczalnie pozostawił po sobie ogromne dziedzictwo. Jego produkty, zwłaszcza te z partnerstwa z Nike, od dawna są głęboko powiązane z tym, jak fani go postrzegali oraz jak on sam zwykł działać w swoim życiu. Miało to kluczowe znaczenie dla postrzegania jego wizerunku. Teraz, gdy zmarł młodo i nagle, stał się niemal mitem, legendą. To oczywiste, że ludzie będą na tym zarabiać. I to sporo.

Kobe ogłosił się światu jako marka niemal od razu. W 1996 roku przyszedł na swoją pierwszą dużą konferencję prasową z hasłem: „Zdecydowałem się pominąć studia i przenieść swój talent do NBA”. On już wtedy był sławny. Z ciekawostek warto dodać, że zabrał piosenkarkę Brandy na bal maturalny.

Adidas ogłosił pierwszą umowę z Bryantem na produkcje sneakersów 21 maja 1996 roku. Wtedy jeszcze nie ukończył szkoły średniej. Spekulowano o jego przyszłych możliwościach i jeszcze większych sukcesach marki, przewidując obu świetlaną przyszłość. „Jest jednym ze sportowców nowej generacji, którzy pomogą przekształcić sport w następnej dekadzie lub dwóch” – powiedział wówczas o Kobym amerykański dyrektor Adidasa Steve Wynne.

Chwalił się tym również dyrektor handlowy firmy. Kobe stał się globalnym fenomenem. Ze swoim talentem zrobił najwięcej jak się dało, wygrywając pięć mistrzostw NBA i mnóstwo indywidualnych wyróżnień, w tym dwie nagrody MVP. Jego sukces z drużyną Lakers również był godzien podziwu. Bryant zdobył pierwszy z trzech tytułów w zaledwie swoim czwartym sezonie. Był również płodnym i skutecznym zbierającym.

Bryant zbierał tantiemy również w innych miejscach, oprócz swojej umowy z Adidasem: Wystąpił na przykład w reklamie McDonalda, w której był członkiem drużyny koszykówki Peewee. Dzięki swojemu dzieciństwu we Włoszech (jego ojciec, były zawodnik NBA, który grał w profesjonalną koszykówkę w latach 80.) dostał kontrakt od Nutelli. Jest to bowiem produkt włoskiego producenta czekolady Ferrero. Miał ponadto umowę z Coca-Colą i robił reklamy dla Sprite. Pewnego dnia zapytał „Czy gdybym był pomywaczem okien, architektem, ochroniarzem, a nie znanym koszykarzem, czy nadal robiłbym tę reklamy?”. Co ciekawsze, mówił te słowa w reklamie, która wyświetlała go w różnych kostiumach, takich jak nosili członkowie grupy muzycznej Village People. Po czym kończył hasłem „Jeśli Sprite nie smakowałby tak samo, czy zrobiłbym tę reklamę?”. Cóż, trzeba przyznać, że mieli kreatywny Dział Marketingu…

Marka Kobe wydawała się być wszędzie, ale nie zawsze miała fajny odbiór. Jego singiel rapowy „K.O.B.E.” z udziałem Tyry Banks z jakiegoś powodu został odrzucony przez społeczność. Ludzie narzekali, że Kobe jest zbyt wszechobecny w reklamach i niemal wyskakuje z lodówki. Krytyka sięgnęła go nawet gdy pomagał Lakersom zdobywać trzy tytuły. Wiele butów Adidas Kobe nie sprzedawało się zbyt dobrze i nie przetrwały próby czasu, jeśli chodzi o styl. Co więcej, Kobe 2 jest powszechnie uważany za jeden z najgorzej wyglądających butów do koszykówki wszechczasów. Co ciekawe, Bryant wracał do tego starszego modelu podczas finałów NBA.

Latem 2002 roku, tuż po wygraniu trzeciego z rzędu mistrzostwa NBA, Bryant zapłacił Adidasowi 8 milionów dolarów, aby wyjść z kontraktu. Stał się najbardziej znanym „wolnym agentem” sneakersów. Sezon 2002-2003 był niezapomniany dla kolekcjonerów: Bryant nie miał kontraktu z żadną firmą sportową i nosił na boisku różne marki kicksów: Nike, Reebok, a nawet AND1. Zaczęto go kusić ofertami. Każda firma sneakersowa na świecie wydała wersje fioletowo-żółte buty w barwach Los Angeles Lakers, próbując zwrócić na siebie uwagę gwiazdy. Sean Williams, jeden z twórców podcastu i firmy marketingowej Obsessive Sneaker Disorder, twierdził, że niektóre z tych modeli należą do jego ulubionych sneakersów związanych z Kobe.

W efekcie na rynku odsprzedaży kicksów oraz w annałach historii butów widać wiele różnych sneakersów w kolorze LA Lakers, włącznie z markami, o których nigdy nie słyszałeś oraz włącznie z takimi, do których nigdy by nie dołączył. Jednym z najbardziej udanych modeli jest Nike Huarache w kolorystyce LA Lakers.

Mimo to Bryant był uważany za głupka. Kiedy w 2003 roku podpisał czteroletnią umowę o wartości 40 milionów dolarów z Nike, nawet wtedy nie uchronił się przed wyśmianiem przez pewnych ludzi. Nie uciekł również od swojej poprzedniej kolaboracji z Adidasem, toteż wciąż wypominano mu model kicksów przypominających igloo. Słabe osiągnięcia jego butów były tłumaczone brakiem wiarygodności Bryanta w oczach miejskich nastolatków.

Marka Nike starała się stworzyć tę wiarygodność. Bryant zaś, zdenerwowany wyglądem i reakcją na swoje ostatnie buty dla Adidasa, zaczął odgrywać bardziej aktywną rolę w projektowaniu swoich modeli. Polubił zwłaszcza projektanta Nike, Erica Avara, jeszcze przed podpisaniem umowy z firmą. Obaj utrzymywali ścisły kontakt przez całą karierę i nawet później. Marka Nike zaś została królem świata kicksów, podpisując kontrakt z najlepszymi graczami w erze po Michaelu Jordanie. Modele z lat 90. i na początku lat 2000, takie jak linia Allen Iverson firmy Reebok wypadły na dalszy plan. Ale Nike miał inne plany związane z wizerunkiem Bryanta.

Bryant podpisał umowę z Nike w czerwcu 2003 roku. W następnym miesiącu zaś został oskarżony o napaść seksualną przez 19-letnią pracownicę hotelu. Prokuratorzy zasugerowali krótko przed, że dowody DNA zostały sfałszowane. Zarzuty oddalono w następnym roku po tym, jak kobieta, która wytoczyła proces, odmówiła składania zeznań na rozprawie. Prokuratorzy powiedzieli, że obaliła ją obrona koszykarza. Sprawa została zakończona ugodą pozasądową.

Kiedy zarzuty zostały zniesione, Bryant wydał oświadczenie. Jego treść brzmiała: „Chociaż naprawdę wierzę, że to spotkanie między nami było zgodne, to teraz rozumiem, że [ona] nie widziała tego zdarzenia w taki sam sposób, jak ja. Po miesiącach badania zdarzenia, wysłuchania jej adwokata, a nawet jej zeznań osobiście, teraz rozumiem, jak ona się czuje oraz, że nie wyraziła zgody na tamto bliskie spotkanie.”

Zarzuty dotyczące gwałtu zmieniły markę Kobe Bryant, ponieważ zmieniły opinię publiczną na temat jego osoby. W tamtym czasie jednak fani zastanawiali się nad faktem, że poszkodowana kobieta powiedziała, że ich ​​spotkanie było bezsensowne. Zarzucono jej niedyskrecję. Najbardziej szokująca była jednak niewierność Kobego. Chodziło o to, że bohaterem skandalu stał się Kobe Bryant, nieomylny gracz, który zgodnie z mitologią fanów nie może zrobić nic gorszego niż występ w złej reklamie. Właśnie dlatego jego wielbiciele zmagali się z czymś, co można nazwać kryzysem tożsamości – nie wiedzieli kim tak naprawdę jest ich ukochany, idealny Kobe.

W efekcie McDonald’s zerwał umowę. Nutella też. Sprite zaś zwiększył widoczność LeBrona Jamesa zamiast Bryanta w swoich reklamach. Marka Nike była jedną z niewielu firm, które nie porzuciły Bryant’a jako swojego celebryty. Jego kariera nadal trwała, a zarzuty o napaść na tle seksualnym zaczęły znikać w eterze. Wkrótce koszykarz podpisał nowy, ogromny kontrakt z Lakers. Dzięki niemu zespół wygrał główne tytuły NBA w 2009 i 2010 roku.

Marka Nike pomogła przekształcić splamiony wizerunek Bryanta, opierając się na cechach, które inne marki unikały wcześniej: jego nieomylności i bezwzględności jego ego. Bryant zmienił się z przyjaznego rodzinie i popierającego McDonalda gwiazdora w postać zachęcającą dzieci do koszykówki. Wówczas to zrodziła się jego ksywka „Czarna Mamba”. Sam Bryant powiedział, że wpadł na pomysł postaci Czarnej Mamby podczas oglądania filmu Tarantino Kill Bill 2.

Kariera Bryanta trwała dalej i dla wielu osób wspomnienia z tamtego incydentu zatarły się do tego stopnia, że ludzie ​​sądzili, że koszykarz został oczyszczony z zarzutów. Warto jednak zauważyć, że wiele osób nigdy mu tego nie zapomniało ani nie wybaczyło.

Jednak rebranding jego osoby działał w dużej mierze tak, jak niektórzy przewidywali. 3 września 2004 roku Kurt Badenhausen napisał artykuł dla Forbesa zatytułowany „Odrastający sponsoring Kobego Bryanta”. Kiedy Bryant zmarł, Badenhausen napisał kontynuację tekstu o tytule: „Kobe Bryant i jego 600 milionów dolarów fortuny: jak wygrywał na boisku i poza nim”.

Niedocenionym aspektem rehabilitacji wizerunku Bryanta była po prostu dobra konstrukcja jego sneakersów. Jednym z powodów, dla których buty Nike Byranta były tak popularne, jest to, że po prostu bardzo dobrze się w nich gra i chodzi. Poza butami Air Jordan Michaela Jordana – no i butami Converse Chucka Taylora – Bryant był jedynym sportowcem i marką, którego buty nadal nosiły inne gwiazdy NBA i studenci, nawet po jego przejściu na emeryturę.

Nawet dziś niektóre linie butów do koszykówki opierane są na budowie butów Nike Kobe Bryant. Fenomen butów Kobe, zaprojektowanych przez Avara, polegała na tym, że były one oparte na butach piłkarskich. Wszystko z powodu mocnej pracy nóg Bryanta i jego charakterystycznego ruchu bocznego na boisku.

Gracze NBA i ludzie z ulicy, członkowie college’u i wszyscy inni – wszyscy chcieli nosić buty Kobe. Kicksy te naprawdę dobrze sobie radziły na boisku. Robiły dokładnie to, co powinny, do tego stopnia, że zawsze oczekiwano dobrych wyników od tych, którzy grali w kicksach Kobe Bryanta. Buty te, tak jak ponoć on sam, nigdy nie zawodziły. Nie mówiono tak nawet o butach Michaela Jordana!

Nic więc dziwnego, że wiele czuje związek z Bryantem przez jego buty. I niezależnie od tego, czy będzie to nudne, czy nie, ludzie będą chcieli kupować towary Kobego Bryanta jeszcze długo po jego śmierci.

Śmierć nie kończy życia celebryty jako marki; przemysł związany z martwymi celebrytami jest ogromny. Authentic Brands Group, firma, która niedawno wprowadziła światową markę CBD Sports Illustrated, zarządza markami Muhammada Alego, Elvisa Presleya i Marilyn Monroe. Wygenerowana komputerowo podobizna Jamesa Deana ma pojawić się w przyszłym filmie. Zmarłe gwiazdy podróżują teraz i występują na scenach jako hologramy.

Na szczęście dla rodziny Bryant nie pozostawił po sobie dużych długów. Wygląda na to, że marka Kobe Bryant jest w stanie zacząć od nowa, jeśli tylko zechcą tego jego spadkobiercy.

Derrick Daye, marketer z Los Angeles, który mieszka zaledwie kilka kilometrów od miejsca, w którym rozbił się helikopter Bryanta, twierdzi, że jeśli wizerunek Kobego ma sobie dobrze radzić po jego śmierci, należy nadal wykonywać to, co robił sam Kobe po przejściu na emeryturę. Kobe miał  bowiem bogate, niedokończone życie. Aby go uhonorować należy więc dokończyć pracę, którą zaczął. Aby to zrobić, należy mądrze zarządzać pamięcią o nim.

Niemniej jednak, nawet jeśli fakt ten tak naprawdę nikogo nie skrzywdził, podnoszenie o kilkakroć cen sneakersów Kobego Bryanta po jego śmierci wydaje się być obrzydliwe. Ale choć masa ludzi krytykuje ten fakt, powstały w związku ze śmiercią Bryanta, to nikt nie jest przeciwny kolejnym, pośmiertnym hołdom sneakersowym poświęconym Bryantowi.

Szanowane – a przynajmniej pełne szacunku – traktowanie marki Bryant prawdopodobnie zwiększyłoby znacznie zyski fundacji takiej jak Kobe & Vanessa Bryant Foundation lub Mamba & Mambacita Sports Foundation. Już teraz pojawiają się plotki o nowych wersjach butów Nike: Anthony Davis z Lakersów nosił nową kolorystykę butów Nike Kobe Protro 5 podczas gry All-Star Game NBA. I choć kicksy te prawdopodobnie wywołają konsternację z powodu handlu obracającego się wokół człowieka, który zginął w tragicznym wypadku, to z pewnością kicksy te nadal będą się świetnie sprzedawać.